Dzisiejszy poranek był nadal pochmurny, dlatego postanowiliśmy trochę odpocząć.
Wstaliśmy trochę później, niespiesznie delektowaliśmy się śniadaniem a potem rozpoczęliśmy turniejowe rozgrywki.
Pierwszą zaplanowaną konkurencją miał być tenis stołowy. Jednak w oczekiwaniu na dostawę piłeczek zawody zostały przeniesione na wieczór.
Zaczęliśmy więc od gry w warcaby. Kornel ograł mnie 2-0
W międzyczasie pogoda się polepszyła, co nas bardzo ucieszyło. Z pozostałymi konkurencjami przenieśliśmy się więc na przestronny balkon, aby dobrze dotlenić nasze szare komórki. Mi to bardzo pomogło, bo od tej pory gra już była wyrównana.
Rozegraliśmy więc kilka partyjek w wojnę i zagraliśmy w kości. Kornel zaprezentował też kilka sztuczek.
Przy okazji delektowaliśmy się pięknym widokiem:
Coraz śmielej wyglądające zza chmur słońce zachęciło nas do spaceru po Cisnej.
Podczas spaceru ja zajadałam lody a Kornel... oscypki. :)
Dowiedzieliśmy się, że w Cisnej przebywał kiedyś Aleksander Fredro - znany pisarz. To tutaj jego ojciec miał hutę tzw. fryszerkę, w której wykorzystując złoża rudy żelaza Cisnej produkowano narzędzia rolnicze, piece i garnki. Alekander podobno próbował ją prowadzić po śmierci ojca. Nie wiemy jednak z jakim skutkiem. Postaramy się doczytać i dowiedzieć po powrocie z wakacji.
Zeszliśmy też do rzeczki Solinki, aby z dołu popatrzeć na most kolejki wąskotorowej, po którym wcześniej spacerowaliśmy (to tym mostem wracaliśmy wczoraj ze szlaku).
W poszukiwaniu obiadu zaszliśmy do legendarnego i sławnego na całą Polskę baru Siekierezada.
W środku poczuliśmy się jednak trochę niepewnie, ponieważ atmosfera była mroczna: wszędzie zwisały łańcuchy wszędzie było pełno narzędzi tortur a w stoły powbijane były siekiery.
Dlatego na obiad wybraliśmy się do równie znanego tutaj miejsca, do Karczmy Łemkowyna.
Po obiedzie Kornel zajął się wypisywaniem kartek.
Przylepianie znaczków okazało się nie lada wyczynem - smak kleju nie przypadł Kornelowi do gustu (dokumentację zdjęciową zamieszczamy specjalnie dla cioci Moniki):
Wieczorem rozegraliśmy zaplanowany turniej tenisa stołowego. Tutaj też byłam bez szans.
Nasz sportowy dzień zakończyliśmy wspólnie kibicując Legii Warszawa. Razem z Wujkiem Marcinem cieszymy się z ich awansu.
Przygotowaliśmy też plan jutrzejszej wycieczki. A jaki szczyt tym razem zdobędziemy? Dowiecie się wkrótce...



Jak widzę nawet odpoczynek wykorzystujecie do poznawania okolic a i trochę historii wplotło się w Wasze wojaże. Tak trzymać! Kornel napisz jakie potrawy najczęściej serwują w tym regionie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy! ( dziadek )