czwartek, 25 sierpnia 2016

Tajna skrytka w Bieszczadach

Ciężko mi było wyczłapać się z łóżka, lecz druga podróżniczka (ciocia Maja) pomogła mi wstać. Gdy ledwo co doszedłem do stołówki, zacząłem wielce namyślać się co by ściągnąć z tego stołu. Po wybranych i zjedzonych płatkach postanowiliśmy że takiej pogody nie wolno zmarnować. Ustaliliśmy, że wejdziemy na Połoninę Caryńską.

Wyruszyliśmy autobusem o godzinie 11:00. Po dłuższej jeździe zaczęły się mocne zakręty.


Gdy dojechaliśmy na miejsce zboczyliśmy lekko z trasy, lecz szybko wróciliśmy na nasz szlak.


Wejście zajęło nam ok. 2 godzin przy czym mieliśmy dwa postoje.



Gdy weszliśmy na szczyt, widok był przepiękny ze wszystkich stron.



Schodząc mieliśmy jeszcze jeden postój w miejscu zaproponowanym przeze mnie.
Przez przypadek przesuwając jeden z kamyków zauważyłem kesza byłem tak uradowany i dumny z siebie ze razem z ciocią postanowiliśmy znaleźć go na mapie "Geocaching" i nie uwierzycie, ale nie było go tam. Niestety nie mamy zdjęć, bo za bardzo ułatwilibyśmy wam jego znalezienie.

W drodze powrotnej pozdrawiałem razem z ciocią wszystkich, których mijaliśmy. 

Zejście było już w miarę proste.



Mogę wam jeszcze zdradzić że dwa razy uciekłem cioci i raz udało mi się ją wystraszyć wyskakując zza korzenia drzewa.

No i to byłoby tyle z naszej wspaniałej podróży. Jeżeli doczytaliscie do końca, to nie zapomnijcie zostawić pozytywny komentarz oraz, jeżeli byście chcieli, abym jeszcze napisał jednego pozytywnego posta. Cześć :)

6 komentarzy:

  1. Łapka w górę dla Kornela! Pisz bo całkiem nieźle Ci idzie :-) (Wujek)

    OdpowiedzUsuń
  2. No szacun, a praktyka czyni mistrza więc oby więcej takich postów. No i poza tym po raz kolejny zazdroszczę widoków, świeżego powietrza, braku potrzeby patrzenia na zegarek w pośpiechu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, dobrze Ci poszło i czekam z niecierpliwością na jutrzejszy post. Masz szansę na powieściopisarza, bardzo obrazowo przedstawiłeś swoje wstawanie z łózka i śniadanie. Babcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dumny jestem, że mój wnuczek rośnie na wspaniałego podróżnika, a jeszcze bardziej cieszy mnie piękny opis tej ekspedycji. Znając możliwości tworzenia filmów i podziwiając efektowne ujęcia aparatem fotograficznym, myślę że Wojciech Cejrowski jest zagrożony. Na jednym ujęciu widziałem jak Kornel tęsknie patrzy na odległe szczyty i myśli jak wrócić i poznać ich piękno w następne wakacje, a może wcześniej ...
    Pozdrawiam i również z niecierpliwością oczekuję na następne wpisy. (dziadek)
    PS. A piosenki śpiewacie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że spędzacie aktywnie czas, a szczególnie że na poznawaniu piękna przyrody. Kornel, rzeczywiście felieton bardzo fajny. Pozdrawiam TATA

    OdpowiedzUsuń
  6. Serdecznie pozdrawiam moi kochani podróżnicy jestem mega dumna z Was! Pozdrawiam całuje mama����

    OdpowiedzUsuń