W drogę powrotną ruszyliśmy wcześnie rano. Z autobusu po raz ostatni podziwialiśmy bieszczadzkie krajobrazy.
Przejeżdżając przez Uherce Mineralne natrafiliśmy na bieszczadzkie drezyny napędzane... siłą mięśni. :)
Ponieważ jazda była długa, mieliśmy też spiro czasu, aby odespać poranne wstawanie.

W Krakowie przywitał nas Wawel.
Na dworzec dojechaliśmy trochę spóźnieni, więc szybko złapaliśmy bagaże i ruszyliśmy biegiem, żeby zdążyć na nasz autobus do Wrocławia.
Na szczęście zdążyliśmy i już po chwili jechaliśmy dalej. Podróż do Wrocławia minęła nam bardzo szybko. Mieliśmy dobre warunki i towarzystwo do gry w karty. :)
We Wrocławiu czekali na nas dziadkowie. Szczęśliwy powrót uczciliśmy pysznym deserem. :)
Brawo dla wytrwałych wędrowców. Oscypki z grilla bardzo smakowały i może my na przyszły rok zapędzimy się w tamte strony. Mama/Babcia.
OdpowiedzUsuń